AAC – komunikacja, która daje głos
Każdy z nas ma potrzebę wyrażania siebie – swoich myśli, emocji, pragnień. A co, jeśli mowa nie jest możliwa? Wtedy właśnie z pomocą przychodzi komunikacja wspomagająca i alternatywna, czyli AAC. To nie tylko symbole, tablice czy aplikacje. To przede wszystkim sposób na to, by dziecko mogło powiedzieć „chcę”, „lubię”, „nie podoba mi się” – i zostać usłyszane.
AAC daje narzędzia, ale tak naprawdę daje coś znacznie więcej – poczucie sprawczości i możliwość bycia częścią świata.
Od czego zacząć przygodę z AAC?

Najpierw patrzymy na dziecko – na to, co potrafi i czego potrzebuje. Jedno dziecko świetnie zareaguje na obrazki, inne woli gesty, a jeszcze inne z łatwością odnajdzie się w aplikacji mówiącej na tablecie.
Nie ma jednego schematu – każdy system AAC tworzy się indywidualnie.
Krok po kroku-jak budować komunikację?
🔹 Zaczynamy od tego, co ważne – słowa „pić”, „jeść”, „pomóż”, „tak”, „nie”. Dopiero później dodajemy kolejne, związane z ulubionymi zabawami czy codziennymi sytuacjami. Dzięki temu dziecko szybko widzi, że AAC działa – że gdy wskaże symbol, zostaje zrozumiane.
🔹 Tworzymy środowisko komunikacyjne – symbole powinny być dostępne wszędzie: w domu, w szkole, na placu zabaw. Dziecko nie uczy się komunikacji w próżni. Musi widzieć, że inni też korzystają z symboli i że naprawdę można dzięki nim coś osiągnąć.
🔹 Planujemy dzień – harmonogram z obrazkami daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Widzi, co już się wydarzyło i co będzie dalej. To ułatwia naukę przewidywania i orientację w czasie.
🔹 Rozwijamy intencję – prowokujemy sytuacje, w których trzeba „powiedzieć” za pomocą AAC. Na przykład: „Chcesz pić czy jeść?” i pokazujemy symbole. Dziecko wybiera – i nagle widzi, że komunikacja ma moc.
🔹 Modelujemy – jeśli my sami używamy symboli w trakcie codziennych czynności, dziecko naturalnie się tego uczy. Przy posiłku mówimy „jesz” i wskazujemy symbol jeść. To proste, ale niezwykle skuteczne.
🔹 Dialog, nie monolog – AAC to nie tylko wskazywanie symboli przez dziecko. To także zadawanie pytań, oczekiwanie na odpowiedź, rozmowa. Nawet jeśli na początku to krótkie komunikaty, liczy się wymiana.
🔹 Ćwiczymy w różnych sytuacjach – w domu, w sklepie, w szkole, na spacerze. Tylko wtedy AAC staje się realnym językiem, a nie sztuczną metodą.
🔹 Rozwijamy narzędzia – zaczynamy od prostych tablic czy obrazków, ale z czasem możemy przejść do bardziej rozbudowanych książek komunikacyjnych czy aplikacji.
🔹 Stopniowo poszerzamy słownictwo – dziecko, które początkowo umiało powiedzieć „pić”, po roku może już tworzyć proste zdania: „chcę pić sok”.
🔹 Obserwujemy i dostosowujemy – AAC to proces. Jedno dziecko potrzebuje prostych obrazków, inne szybko przechodzi do etykiet słownych. Dlatego cały czas trzeba patrzeć, co działa, a co można zmienić.
AAC obala mity
👉 „AAC blokuje mowę” – nie, to wsparcie. Dzieci uczą się mowy szybciej, gdy mają dostęp do symboli.
👉 „AAC jest tylko dla dzieci, które nigdy nie będą mówić” – nieprawda. To narzędzie na „tu i teraz”, które rozwija dziecko i daje mu szansę komunikacji od razu.
👉 „To za trudne” – wszystko zależy od dopasowania. Jeśli narzędzie jest dobrane dobrze, dziecko korzysta z niego naturalnie.

Dlaczego warto?
Bo komunikacja to prawo, a nie luksus. AAC sprawia, że dziecko może wyrazić siebie – swoje potrzeby, emocje, zainteresowania. Dzięki temu mniej się frustruje, szybciej się rozwija i przede wszystkim – czuje, że jego głos ma znaczenie.
✍️ A teraz pytanie do Ciebie: czy znasz dzieci, które mogłyby skorzystać z AAC? Może w Twojej pracy lub rodzinie jest ktoś, komu wystarczy mały symbol, żeby otworzyć drzwi do świata rozmów?



